czwartek, 9 sierpnia 2012

Kremy z kosmetyczki mojej mamy, które też czasem stosuję: Seria naczynkowa, Age perfect, Revita C...

Moja mama zdecydowanie nie nadużywa kosmetyków. Posiada ich niewiele, ale stosuje je od lat. Jej ulubionym kremem jest półtłusty z Serii do Skóry Naczynkowej FLOSLEK. Ten krem stosuje co najmniej od kilku lat, jako, że jej cera ma tendencję do rumieńców oraz pękania naczynek. Krem ten nie tylko dba o naczynka ale też ma fajne właściwości pielęgnujące. Mama stosuje go zarówno rano, jak też grubszą warstwę na wieczór.
Od czasu do czasu, jak moje kremy się pokończą sięgam po niego i mimo iż nie mam cery naczynkowej, to krzywdy mi nie wyrządza, a sympatycznie nawilża i pozostawia skórę gładką. Ja używam go raczej na wieczór i to dość cienką warstwę, ponieważ jak dla mnie jest on bardzo bogaty.
Kolor kremu jest lekko beżowy, co ma świadczyć o wysokiej ilości składnika aktywnego zastosowanego w kremie. Myślę, że rzeczywiście tak jest.
Mogę dodać jeszcze tylko, że krem jest stosunkowo niedrogi, około 18 PL, można go nabyć w aptekach, czy też Superpharm i Drogeria Natura. Chciałam również pokazać wam prezent jaki mamai sprawiłam z okazji urodzin. Choć wiem, że mamy ulubioną firmą jest FLOSLEK zakupiłam jej krem Loreal, Age perfect. Widziałam go u mojej koleżanki i jego konsystencja tak mi się spodobała, że pomyślałam, że mamie również się spodoba. A więc krem jest bardzo gęsty, jak takie tłuste masło do ciała, ma kolor pomarańczowy i wspaniały pomarańczowy zapach.
Opakowanie kremu jest zdecydowanie przeznaczone dla starszych pań- nudny brązowy kolor. Ale zawartość zdecydowanie nie jest nudna.
O ile nie myliłam się co do mamy, krem przypadł jej do gustu - chociaż jeszcze nie za wiele przetestowała, to dla mnie jest on zdecydowanie za gęsty i za bogaty. Ten krem nie nadaje się do cer poniżej 60-tego roku życia :-). Minusem kremu jest .... jego cena, która w zależności od sklepu waha się od 50-70 PLN - to jest dość dużo. No i jeszcze jedno ciekawe odkrycie. Mama, miłośniczka FLOSLEKU zachęciła mnie do przejrzenia ich oferty - dla siebie znalazłam tam krem nawiżlający Happy Per Aqua- ale o nim w innym poście. Dla mamy znalazłam krem Revita C- z aktywną witaminą C, która jak wiemy odmładza, rozjaśnia cerę, wygładza zmarszczki. Pomyślałam, że mama powinna zająć się nie tylko lekkimi pajączkami na twarzy ale i drobnymi zmarszczkami.
No i tu niespodzianki praktycznie nie było, bo krem również okazał się strzałem w dziesiątkę dla mojej mamy. Dla mnie ten krem ponownie jest za gęsty, za bogaty, nawet na noc.
No i cenowo krem jest zdecydowanie bardziej dostosowany do polskich realiów- 25-33PLN w zależności od sklepu, a jakością nie ustępuję Lorealowi.

wtorek, 17 lipca 2012

Mleczko do demakijażu Oeparol vs Yves Rocher

W związku z tym, że moja cera jest tłusta, ze skłonnościami do wyprysków, a jednocześnie wrażliwa i reagująca alergicznie na niektóre kosmetyki - demakijaż najczęściej wykonuję przy pomocy mleczek. Rzadko zmywam buzię wodą z mydłem czy żelem do buzi. Obecnie mm 2 mleczka, jedno mi się kończy -Oeparol
a niedawno rozpoczęłam stosowanie mleczka Yves Rocher
Chociaż mleczko Yves Rocher ma piękne opakowanie, bardzo ciekawy design, to niestety na mojej skórze nie sprawdza się dobrze. Po demakijażu czuję lekkie podrażnienie, szczypanie i delikatne mrowienie. Niektórzy mówią, że w ten sposób działają składniki aktywne, ale to nie jest coś czego oczekuję od mleczka do demakijażu. Zdecydowanie lepiej sprawdza się dla mnie Oeparol. Po demakijażu wogóle nie czuję i nie pamiętam, że miałam na sobie makijaż i że niedawno go zmywałam. Buzia po mleczku Oeparol jest gładka, nawilżona i z uczuciem brzoskwiniowej skóry. Nie ma tak fajnego opakowania i nie wygląda trendy, ale świetnie spełnia swoje zadanie. Warte polecenia i na pewno kupię je ponownie. Moja ocena mleczka Oeparol: 5/5 Mleczko Yves Rocher - moja ocena: opakowanie 5/5 działanie 3-/5 W sumie 4-/5 Pozdrawiam,

wtorek, 10 lipca 2012

Początek wyprzedaży w sklepach - tusz do rzęs Eveline


Lipiec 2012 rozpoczął się falą gorąca i wyprzedażami.
Jako, że mój tusz do rzęs albo mi wysechł, albo kończy się, musiałam zanabyć nowy.

Muszę nadmienić, że mam wrażliwe i alergicznie reagujące oko i  nie każdy tusz jest dla mnie odpowiedni.

W sklepach nie ma za dużo hipoalergicznych tuszy do rzęs. Jest Clinique (kosztuje powyżej 100PLN) - a efekt na rzęsach dość mizerny (rzęsy nie są ładnie podkreślone). Pewnie jeszcze kilka udałoby się znaleźć, ale najczęściej - przynajmniej w moim przypadku nie spełniały one efektu jako oczekiwałam od tuszu - a ceny też horrendalne.

Jakiś czas temu w Superpharm natknęłam się na tusz Eveline - złote opakowanie, 17 PLN - widać, że jest kierowany  na rynek rosyjski - gdzie to co złote, nadal jest popularne i się podoba.

Nie wiem dlaczego kupiłam go - nie było słowa o tym, że jest do oczu wrażliwych, czy że jest przebadany.
Ten tusz dodatkowo jest wodoodporny - więc nie zmywa się łatwo.

Ale pamiętam, że wówczas byłam tak bardzo z niego zadowolona, tak fajnie podkreślił rzęsy i nie skleił ich. Ma fajną szczoteczkę. Tuż po otwarciu opakowania, na początku, trzeba uważać by nadmiar tuszu nie został na powiece, dlatego trzeba brać odpowiednią ilość tuszu na szczoteczkę.

Ale oko mnie nie swędzi, nie jest podrażnione, czy nie piecze nawet jeżeli coś podczas zmywania oka dostanie się do niego.

Dodatkowo podoba mi się efekt. Rzęsy są długie, oddzielone od siebie i nie posklejane.

Opakowanie tuszu eksploatowałam do końca. Potem dostałam od kogoś tusz PUPA - taki z droższych i co prawda stosowałam go, ale tak zadowolona nie byłam.

PUPA już mi wyschła i w tym tygodniu w Superpharm ponownie udało mi się natrafić na ten tusz Eveline, tym razem zapłaciłam 11 PLN - naprawdę lubię takie zakupy i promocje.

W skali do 5, daję mu 5/5


Polecam,

Projekt denko- krem Dax Perfecta Cera Mieszana

Moja cera jest mieszana z tendencją do przetłuszczania, z widocznymi śladami potrądzikowymi i nielicznymi ale wyraźnymi przebarwieniami.

Przez dłuższy czas nie stosowałam kremu do twarzy, a jedynie fluid i mleczko do demakijażu.
Dowiedziałam się jednak, że podstawowym błędem jaki robią właścicielki cer mieszanych i tłustych to nie wystarczające nawilżanie cery. To również jest przyczyną dlaczego cera produkuje nadmiar sebum.

Stąd po kilku miesiącach bezkremowych zdecydowałam się na zakup kremu Perfecta cera mieszana Daxa.
http://www.sklep.dax.com.pl/produkt/5900525036018-krem-dotleniajacy-na-dzien-i-na-noc-matujacy-i-zwe/


Do Daxa mam troszkę sentyment, ponieważ kiedyś stosowałam ich serię Diamentowa microdermabrazja (krem na noc, na dzień i piling do twarzy). Pamiętam, że nawet gdy mi się kremy i piling skończyły, to ponownie kupiłam te same kremy. Innymi słowy byłam zadowolona.

Po jakimś czasie, co najmniej po zużyciu 2-óch opakowań krem zaczął mnie ściągać - uczucie zbytniego ściągnięcia twarzy  i po zakończeniu opakowania nie zaku0piłam go ponownie. 

Tym razem kupiłam Perfecta Cera Mieszana - ten dodatkowo jest chyba 2 x tańszy niż poprzedni.
Jestem z niego bardzo zadowolona.

Dziś go skończyłam. Do ostatniej kropelki kremu....

Dla mnie sprawdził się idealnie. Po umyciu buzi wodą moja cera jest ściągnięta, jednocześnie ostatnio pojawiło się na niej kilka wyprysków.
Po nałożeniu kremu, zwykle po umyciu buzi cera jest gładka, wydaje się być aksamitna i nie mam uczucią ściągnięcia, a jednocześnie nei przetłuszcza mi się - czyli moja cera mieszana ze skłonnością do przetłuszczania jest nawilżona w sam raz.

W skali do pięciu daję mu ocenę 5/5
Fajny krem, b. dobry jakościowo, super cenowo- około 16-18 PLN.

Polecam.

piątek, 6 lipca 2012

Subiektywny pogląd na Małą czarną i Zwierciadło

Odkąd kilka lat temu w telewizji TV4 pojawił się w godzinach południowych program "Mała czarna" byłam jego miłośniczką od pierwszego wejrzenia.
Kasię Montgomery uwielbiałam i słuchałam jak guru. Jej historia choroby, oraz historia szansy jaką otrzymała od właściciela kanału TV4, była dla mnie niesamowita i pogłębiła moje uwielbienie dla programu.
 http://www.youtube.com/watch?v=cbBq-9BFSxY&feature=player_detailpage

 Strasznie podobał mi się również dobór prowadzących: Kasia Lengren z jej nawiązywaniem do XIX wiecznej tradycji bogatych domów mieszczańsko-szlacheckich, czy niezależna Karolina Wajda - singielka w okolicach 40-tki, córka nieporównanej Beaty Tyszkiewicz. Inne prowadzące też mi się podobały.

Od kiedy program przeniesiono na sobotnie i niedzielne południe - miałam mniej mozliwości oglądania go, ale starałam się być na bieżąco, oglądając powtórki, czy odcinki w telewizji internetowej.

Natomiast odkąd Kasia Montgomery została naczelną magazynu Zwierciadło, jednocześnie nadal prowadząc Mala czarną - program zupełnie stracił dla mnie oryginalność i po prostu przestał mnie interesować.
Nie stało się to z dnia na dzień. Nadal przez jakiś czas oglądałam odcinki i nawet teraz lubię włączyć ten program, ale widzę, ze nie jest to dla mnie już ciekawe i wiarygodne źródło informacji.
Pojawiające się od czasu do czasu kryptoreklamy magazynu Zwierciadło działają na mnie jak czerwona płachta na byka: wręcz złoszczą mnie.

Nawet Kasia Lengran, w programie na wizji nie jest w stanie przywrócić mi radości z jaką kiedyś oglądałam ten program. Teraz patrzę na nią i jej poczucie humoru już nie wydaje mi się tak zabawne jak kiedyć.

Moja miłość do programu i prowadzących wywietrzała....
a strasznie żałuję, najbardziej tego, że Kasia Montgomery została naczelną Zwierciadła,. bo dla mnie te dwie funkcje zupełnie do siebie nie pasują i nie uzupełniają się.
Niestety od lat nie mogę zmienić mojego nastawienia do magazynu Zwierciadło, które zupełnie nie jest dla mnie ciekawe.

http://zwierciadlo.pl/zwierciadlo

Jeszcze raz mówię, że szkoda.

czwartek, 5 lipca 2012

Tastowanie kosmetyków Yves Rocher: mleczko, krem nawilżający, krem zwężający pory

Lato, początek wyprzedaży. Kilka dni temu weszłam do Yves Rocher, kiedyś bardzo lubiłam perfumty tej firmy, a niedawno moja koleżanka Magda wsponiała, że uwielbia kremy tej firmy.

Promocje cenowe były rzeczywiście i skusiłam się na 3 produkty:
mleczko


jako, że mam cerę mieszaną z tendencją do przetłuszczania, więc zdecydowałam się na lato na krem nawilżający



i skusiłam się jeszcze na krem zwężający pory


Jeszcze nie mogę powidzieć na pewno, ponieważ tylko kilka dni testuję,
ale mleczko do demakijaży odrobinę mnie uczula.
Okolice ust lekko mnie swędzą po zastosowaniu mleczka.

Krem nawilzający Hydre Yves Rocher z pewnością sprawdzi się, nie ma rzadnych reakcji alergicznych po nim, fajnie się wchłania i pozostawia skóre miłą w dotyku- myślę, że zda sprawę również pod makijarz.

Natomiast krem zwężający pory- stosowałam raz, ale po kilku gorzinach zauważyłam, że się nie wchłania, tylko roluje i można zbierać go paznokciami z buzi.....

Niestety to nie jest fajne.
Strasznie nie lubię gdy zakup mi się nie powiedzie, a wygląda na to, że ten krem zwężający pory Zaro Default Yves Rocher nie będzie należał do zakupów udanych.

Potestuję jeszcze kilka dni i wówczas wrócę z pełniejszą recenzją.



niedziela, 1 lipca 2012

Upały w Polsce i Hotel Marigold

W Polsce od kilku dni mamy tropikalne upały, 31-34 stopnie, co więcej słońce jest okazjonalnie na niebie, a generalnie kryje się za chmurką.
A nocą mamy burze.
Klimat trudny do zniesienia, zwłaszcza, gdy nie ma klimatyzacji w mieszkaniu.

Wczoraj pomyślałam, że na taki gorący dzień świetnym pomysłem jest klimatyzowane kino. Od jakiegoś czasu chciałam pójść na Hotel Marigold, nie udało mi się zaprosić nikogo ze znajomych, więc poszłam sama.

Film przedstawia historię siedmiorga Anglików na emeryturze, którzy na Jesień życia przenoszą się do Indii.

Film jest bardzo kolorowy, pozytywny, ciekawy i warto go obejrzeć.

Naprawdę polecam :-)

sobota, 23 czerwca 2012

Na deserek kwaśniutka pycha - kruszonka z rabarbarem

Dziś mamy piękny i słoneczne dzień, a ja postanowiłam upiec ciasto z kruszonką oraz rabarbarem.

Bardzo proste i pyszne.
Ciasto:
250 g mąki (można wymieszać pół na pół z mąką orkiszową)
150 g cukru trzcinowego
180 g miękkiego masła
1 mała łyżeczka cynamonu
50 g migdałów w proszku,

można dodać też
1 łyżkę wódki (ja jej nie dodałam tym razem..)
Wszystko razem wymieszać. Ma powstać sypka konsystencja.

Przygotowanie rabarbaru:

50-70 dkg rabarbaru umyć i obrać z zewnętrznej cienkiej warstwy.
Pokroić w 1,5 cm kawałeczki

blachę wyłożyć papierem do pieczenia, na spód ja wsypałam połowę kruszonki, następnie wyłożyłam wszystkie kawałeczki rabarbaru, posypałam cukrem i na wierzch ułożyłam pozostałą część kruszonki.  

Piekłam przez 40 min w temperaturze 220 (ale to zależy od waszego piekarnika- jeżeli dobrze przypieka, to można nastawić na 200 stopni)

Ja lubię jak jest kwaśne, więc nie doda,łam za dużo cukru, a poza tym mąkę 50/50 wymieszałam z mąką orkiszową - dlatego kruszonka wygląda troszkę ciemno.

Pycha :)

piątek, 22 czerwca 2012

Przebarwienia na skórze oraz rozszeżone pory i korygowanie ich

Jakiś czas temu pisałam o przebarwieniach na buzi, których nabawiłam się już kilka lat temu i dotąd nie udało mi się ich zlikwidować.

Pozostaje mi tylko ich korygowanie za pomocą fluidów kryjących. Kilka miesięcy temu zakupiłam podkład Toleriane Tinet La Roche-Possay.

Tak wygląda na dłoni
oraz na buzi, położony na moje przebarwienie oraz rozszerzone pory
Niestety w centralnej części policzka mam przebarwienie, które pokryte nie zostało. Jest widoczne. 
Dodatkowo fluid tworzy na buzi maskę, bardzo głęboko wchodzi w rozszeżone pory, przez co je znacznie uwidacznia. Ale przede wszystkim słabo koryguje przebarwienia.
Produkt, który sprzedawany jest w aptekach i kosztuje około 70 PLN niestety nie jest dobry.

Ja mam ochotę go wyrzucić, ale strasznie szkoda mi wydanych pieniędzy.

Generalnie zdecydowanie nie polecam Toleriane Tient La Roche-Possay.

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Kawa z koleżanką i ploteczki, oraz "Pan Bóg znalazł mi sukienkę"

Wczoraj spotkałam się z koleżanką, u której miesiąc temu byłam na ślubie oraz weselu. Przyjęcie było świetne - lokal położony nad zalewem z zacumowanymi białymi żaglówkami...
Ona - moja koleżanka też wyglądała przepięknie.

Widzę, że stan małżeński bardzo jej służy - stała się pewniejsza siebie i wygląda bardzo atrakcyjnie.

Nasze wczorajsze spotkanie przypomniało mi jednego z gości wewselnych- nauczycielkę śpiewu mojej koleżanki - Olę.

Śliczna i zgrabna figura, wysoka,  ubrana w srebrnoszarą sukienkę, dopasowaną do ciała,  z dwoma falbankami po obu stronach boczków, na wysokości talii. Miała rozpuszczone, bujne, lekko kręcone ciemne włosy
Pod koniec wieczoru, Panna Młoda - moja serdeczna przyjaciółka podeszła do mnie aby przedstawić tą zjawiskową dziewczynę. Nie pamiętam jak rozpoczęliśmy rozmowę, ale pamiętam, że szybko wynikł temat ślubu i małżeństwa. 
Ona sama powiedziała, że osoba u jej boku, to kolega, a nie narzeczony, oraz, że obecnie i od jakiegoś czasu szuka towarzysza życia.
Zapytała mnie czy polecam małżeństwo, jako, że mogłam się pochwalić już ośmioletnim stażem w tym względzie.   
Powiedziałam jej, zgodnie z tym co myślę, że małżeństwo i ślub potrzebne są zwłaszcza Pannie Młodej – ponieważ instytucja małżeństwa daje rodzaj gwarancji, że narzeczony, partner pragnie spędzić z nią jeśli nie czas do końca życia, to przynajmniej jego znaczną część. 
Ślub czyni kobietę „przyzwoitą”w tradycyjnym znaczeniu rozumieniu tego słowa.
Para nie musi kryć czy kręcić czy mieszkają i sypiają razem czy też nie.

Ślub powinien być wspaniałą imprezą, na której najważniejszą osobą jest Panna Młoda – to jest jej impreza i ona powinna czuć się wówczas jak księżniczka i dobrze wspominać ten dzień do końca życia.

Okazało się, że Ola - bo tak na imię ma zjawiskowa dziewczyna –  z moją przyjaciółką Panną Młodą  poznały się w religijnym ugrupowaniu. 

Zastanawiam się czy to tylko w moim otoczeniu, czy też generalnie ludzie w okolicach 30-tego roku życia, w dużych miastach w Polsce, których życie znalazło się z jakichś powodów na zakręcie, garną się do religijnych stowarzyszeń, poświęcają czas i energię na regularne uczestnictwo w spotkaniach, oraz zgłębianiu Pisma Świętego i wspólnych modlitwach.

Nie byłoby to dla mnie dziwne, ponieważ do ponad dwóch lat słuchałam dość obszernych opowieści mojej przyjaciółki która szczegółowo relacjonowała mi  czym się zajmują, jakiego rodzaju ludzie tam chodzą oraz jak bardzo ta grupa i te spotkania jej pomogły w poukładaniu życiu osobistego i zawodowego.

Dokładnie słucham opowieści mojej koleżanki- Panny Młodej, ponieważ przez długi okres bałam się, że wpadła w ręce sekty, a potem niepokoiłam się, że pójdzie do zakonu. I z jej opowieści starałam się wywnioskować na ile poważne są jej zainteresowania Bogiem i religią i z czego to wynika. 
Na te pytania odpowiedzi do końca nie udało mi się znaleźć.

Ola- nauczycielka śpiewu też należała i uczestniczyła w tego rodzaju spotkaniach. Natomiast werbalny przekaz Kasi troszkę kłócił się z jej przekazem pozawerbalnym – jak wspominałam  - jej strój na przyjęciu, - postawa ciała bardzo zachęcająca do tego by patrzeć i podziwiać, - oraz częste przeczesywanie palcami  i dotykanie bujnych włosów.
Strój, postawa ciała oraz sposób zachowania na pierwszy rzut oka mówiły: „szukam chłopaka, partnera ,męża” – ukryty był natomiast komunikat: „ ma być religijny i razem ze mną uczestniczyć w obrządku religijnym, 0 seksu przed ślubem”

Jako, że muzyka dość  głośno grała, to niestety nie słyszałam każdego wypowiadanego przez Olę słowa, ale ożywiłam się na wypowiedziane przez nią zdanie: „…wybrał mi sukienkę”, i zapytałam kto, twój chłopak?
A ona na to, „Nie ,Pan Bóg. Szukałam i nie mogłam znaleźć sukienki na to wesele i weszłam do jednego sklepu i Pan Bóg pomógł znaleźć mi sukienkę.” – po tym co usłyszałam, skonsternowana zamilkłam. 

Zaczęłam się zastanawiać, jak zareagowałyby osoby prowadzące stowarzyszenie religijne do którego Ola uczęszcza, gdyby usłyszeli, to co Ola powiedziała. 
 Czy Bóg rzeczywiście teraz i w takich sprawach ma coś do czynienia i „pomaga” nam również znaleźć odpowiednią sukienkę na wesele?
                Kilka lat wcześniej pewnie bym się bardzo śmiała z tego, ale dziś już nie, ponieważ wiem, że ta atrakcyjna, trzydziestoletnia dziewczyna naprawdę wierzy, że Pan Bóg pomógł jej znaleźć sukienkę na imprezę.

Wspomnę tylko, że organizacja, która tak pomaga  młodym ludziom to http://www.wodazycia.pl/
  

Odkrycie - książki Magdaleny Samozwaniec

W ubiegłym roku, w marcu leciałam do Bolonii i jeszcze w Warszawie na lotnisku kupiłam książkę Magdaleny Samozwaniec- "Z pamiętnika nie młodej już mężatki."
Kupiłam ją, ponieważ spodobał mi się cytat na pierwszej stronie: 

"Jeśli nie chcecie zostać na stare lata same, pamiętajcie, że zamiast zrzędzić mężowi nad głową, zróbcie mu karczemną  awanturę."

Cytat ten rozbawił mnie i zaintrygował.

Książka jest zabawna, napisana z dużym poczuciem humoru - bardzo mi się spodobała, prawie dokończyłam ją czytać zanim dolecieliśmy do Bolonii.

Następne zaczęłam polować na inne publikacje autorki. Najbardziej znana jej książka to "Maria i Magdalena", którą udało mi się zakupić dopiero kilka dni temu w Weltbild.

Zaczęłam dopiero ją czytać i jeszcze nie mogę powiedzieć czy spodoba mi się równie co "Z pamiętnika nie młodej już mężatki", do lektury, której serdecznie zachęcam.

sobota, 16 czerwca 2012

Pogoda idealna na wypoczynek i urlop

Dziś po kilku dniach deszczu, pierwszy piękny i słoneczny dzień- aż mam ochotę wyruszyć gdzieś na tydzień, poza miasto.
Przypomniały mi się cudne wczasy na jakich byłam na początku kwietnia, na Wielkanoc - Mars Alm w Egipcie...







Chociaż plaża nieco nas rozczarowała... bo właściwie jej nie było, choć zdjęcia mam takie...


to ludzie- Egipcjanie okazali się tak mili, że z dużą sympatią będę wspominać te wczasy

Fajnie jest powspominać miłe chwile.

A tymczasem mam nadzieję, że dziś nasza kadra piłkarska dostarczy mi nie mniej miłych wrażeń, co pobyt w Egipcie.

wtorek, 12 czerwca 2012

Mecz Ukraina-Szwecja

Widzieliście/ałyście wczoraj mecz Ukraina-Szwecja?

Jestem pod wrażeniem i szczerze kibicuję Ukrainie.
Polakom w dzisiejszym meczu z Rosją życzę sił i energii z jaką grali Ukraińcy wczoraj.

Z każdym obejrzanym meczem (oglądałam też mecz Chorwacja-Irlandia) rośnie moja duma, że to własnie nam, Polsce i Ukrainie udało się zorganizować Euro 2012.

Mecze są na prawdę pasjonujące, a jak pomyślę, że to wszystko dzieje się w Polsce, oraz u naszego wschodniego sąsiada, to jestem podwójnie dumna.


piątek, 8 czerwca 2012

Przebarwienia posłoneczne i nie tylko na twarzy

Dzisiaj chciałam się z wami podzielić problemami jaki mam z cerą.

Mam jasną karnację i jasne włosy (chyba jak większość Polek) i to niestety latem przysparza mi wiele problemów. Odkąd opalenizna stała się modna, ja też wyciągam moje ciało i twarz na słońce, ale jako, że dość łatwo ulegam poparzeniom słonecznym, to zawsze stosuję kremy: na nogi i ręce na początku lata minimum SPF 30, najmniejszy filtr jaki stosuję to jest SPF 20, na twarz natomiast zawsze SPF 50.
Nie zawsze stosowałam SPF 50, nauczyłam się togo dopiero kilka lat temu, po wczasach w lipcowym, bardzo silnym słońcu w Turcji, kiedy to pojawiły mi się przebarwienia głębokie, które nie giną po lecie i mam je już kilka lat na twarzy.

Nawet mimo przebywania kilku godzin na słońcu, opalam się bardzo powoli i najczęściej z wakacji wracam bez opalenizny, tylko z o odcień ciemniejszym kolorem skóry na nogach i rękach i ewentualnie jakimś przebarwieniem.
Przebarwienia latem są moim prawdziwym utrapieniem. Niestety są one widoczne cały rok. Przebarwienia, z którymi próbuję walczyć to ciemniejsza smuga pod nosem - która wygląda trochę jak wąsik, oraz 2 czy 3 silniejsze, o sporym rozmiarze brązowawe plamy w okolicach kości policzkowych, w miejscach gdzie kiedyś miałam zmiany trądzikowe.
Właściwie każdy krem jaki stosuję zawiera filtry i zawsze przy zakupie zwracam na to uwagę. Stosuję preparaty z oznaczeniem co najmniej SPF 15. Niezależnie czy to całoroczny krem na dzień, czy fluid/podkład pod makijaż.
Ostatnio na wczasach do twarzy stosowałam krem Winter Care FLOSLEK, SPF 50+, cena około 16 PLN. Co prawda pozostał mi on jeszcze z zimy, kupiłam go w Superpharm.

Na początku kwietnia kiedy wylatywaliśmy do Egiptu, nie było jeszcze kremów na lato z SPF.  Winter Care SPF  50 FLOSLEK na twarz doskonale się sprawdził, również na wakacjach w Egipcie.
Dostępny również na www.floslek.pl
Ubiegłą zimę postanowiłam poświęcić na walkę z przebarwieniami i zmianami potrądzikowymi za pomocą mikrodermabrazji. Liczne promocje na Gruponie miały mi w tym pomóc.  Przeszłam ich chyba z 8 czy 10. Niestety przebarwienia mi pozostały. Zmiany potrądzikowe są nieco mniejsze, ale nie jestem pewna tego efektu wygładzenia.
W związku z przebarwieniami oraz zmianami potrądzikowymi panie kosmetyczki sugerowały bym zapisała się na zabiegi z kwasami owocowymi - zrobię to na jesień z pewnością.
 Bardzo szybko nadchodzi lato, więc pozostaje mi tylko prewencja przed powstaniem nowych przebarwień (wysokie filtry na twarz w kremie i filtry we fluidzie- MAC alejka.pl/mac-podklad-w-plynie-studio-fix-fluid-…).

środa, 6 czerwca 2012

Redekorowanie mieszkania różami

Ostatnio mam wielką ochotę na zmiany w domu  i redekorowanie mieszkania.

Planuję wymienić stół w kuchni i dokupić 2 wygodne krzesła.
Tyle z planów.
A ostatnio kupiłam kilka kwiatowo-różanych elementów dekoracyjnych, które uwielbiam i bardzo mnie cieszą jak na nie patrzę.

Do tych elementów dekoracyjnych zalicza się lampka, bukiet róż (sztuczne, ale wyglądają jak żywe)
oraz poduszki na sofę.


 Od roku mam też moją ukochaną wiosenno-letnią torebkę w kwiaty


poniedziałek, 4 czerwca 2012

Okulary przeciwsłoneczne z filtrami


Dziś chciałam podzielić się z wami informację o okularach, jakie postanowiłam zanabyć.
Podczas jazdy samochodem razi mnie słońce, chyba tylko w pochmurne i deszczowe dni.

Co więcej małe okulary w moim przypadku nie są wystarczające, ponieważ potrzebuję szczelnego zasłonienia oczu.

Do tej pory kupowałam okulary w miejscach typu stacja benzynowa, czy jaieś sklepy.

Tym razem postanowiłam kupić takie w sklepie optycznym, gdzie tam sprzedawane okulary z pewnością powinny mieć filtry ochronne.

Na razie jestem z nich bardzo zadowolona.

Polka czuje się najbardziej seksy w 34 roku życia...

Wczoraj byłam na weselu u przyjaciółki, która jednocześnie była druhną na moim ślubie blisko 8 lat temu.
Tam spotkałam dziewczynę, która pamięta mnie jeszcze z wspólnej imprezy osiemnastkowej Panny Młodej (mojej druhny).
Ja niestety jej nie pamiętałam :-(  (muszę obejrzeć zdjęcia, to z pewnością sobie przypomnę).

Ona właśnie powiedziała, że jakiś czas temu słyszała, że powstał raport, że Polki czują się najbardziej seksy w 34 roku życia. I o tym raporcie oraz wynikach raportu przypomniała Pannie Młodej w dniu jej ślubu.


My we trzy (z Panną Młodą) właśnie w tym toku jesteśmy trzydziestoczterolatkami :-).

Niestety nie udało mi się tego raportu odszukać w necie.

Moja druhna, w tym roku wzięła ślub - bardzo seksi,
ja w tym roku, w lipcu urodzę pierwsze dziecko - też seksi,
a tamta trzecia koleżanka wygląda muszę przyznać zjawiskowo jak na 34 lata: dwoje dzieci, figura nastolatki, piękna buzia z odrobiną makijażu i cudny uśmiech - bardzo bardzo seksi....

Wszystkim 34-latkom róże :-)

Pozdrawiam,

W poniedzaiłkowy poranek... przeglądanie szafy

Dziś doszły do mnie zamówione i oczekiwane worki próżniowe.

Zamówiłam je w www.softpack.pl.
Dwa worki z możliwością zawieszenia w szafie, oraz pięć worków do położenia gdzieś.
Worki okazały się super, chociaż początkowo gdy pompowałam zamówioną pompką, to się strasznie zirytowałam.
Nie zamawiacie pompki do odpompowania powietrza - strata czasu i energii.

Worki były z instrukcją po włosku, ale jakoś domyśliłam się że może warto wykorzystać odkurzacz do odciągnięcia powietrza i rzeczywiście- zassał całość powietrza z worka, a ja szybko zakręciłam otwór.

Worki są bardzo fajne polecam. Zakup kilku zmusi do dokładnego przejrzenia szafy pod kątem nie używanych od lat ubrań, które są jeszcze w dobrym stanie.
  
 Pozdrawiam,

A w wolonej chwili... książka

Witam serdecznie wszystkich w blogosferze.
Na początek chciałam przedstawić moją ostatnio ulubioną książkę.

Ciekawa, jedno z moich ostatnich odkryć pt: „Kobiety Dyktatorów” Dione Ducret.
Książka przedstawia sylwetki kilku żon, partnerek oraz towarzyszek życia światowych dyktatorów.
Kobiety w historii często są pomijane i marginalizowane. W tej książce autorka opisuje sylwetki kilkunastu kobiet, które stanęły na drodze i stały się towarzyszkami dla przyszłych dyktatorów. Podobnie jak w życiu partnerki życiowe dyktatorów przyjmowały różne postawy: niektóre chciały być aktywne, czy wręcz planowały przejąć władzę jaką sprawował ich partner, niektóre były bierne, oddane i czekające na „swego pana”.

Raczej nie do czytania „jednym tchem”, a delektowania się rozdziałami w parku na ławce, czy w wolnej chwili przy porannej kawie.

Polecam :-)